OMG, ja biegam vol.2

Pamiętacie, jak całkiem niedawno pisałem o tym, że zacząłem biegać? No to… nie, no dobra, nie napiszę, że się skończyło, bo to nieprawda. Nie skończyło, tylko w czasie odwlekło. Znów przez czas. Chociaż nie tylko.

Ale kwiecień jest dla nas straszny pod tym względem jakoś tak. Wszystkie niemal popołudnia zajęte. A tutaj plany w głowie już się zaczęły układać, że niby codziennie, albo że chociaż co drugi dzień. Ale nic to! Plany planami, życie życiem, czyli że plany są od tego, by je… dostosować. Także więc tego… jutro też będę miał okazję na małą przebieżkę przez Moje Miasto, o ile tylko pogoda wytrzyma i nie będzie zbyt ponuro. A w czwartek… W czwartek będzie na pewno hulajnoga i znów bieganie.

Ba, tak się wkręciłem w to bieganie, że nawet zacząłem się zastanawiać nad jakimiś bardziej odpowiedniejszymi niż moje ulubione dżinsy spodniami – taaak, uwielbiam dżinsy i w zasadzie to dla mógłby istnieć tylko ten jeden rodzaj spodni ;). Ale nie ma to tamo, biegać się w tym nie da (to znaczy da się, jak się przekonałem przy pierwszym bieganiu), ale nie jest to najlepszy wybór. Oczywiście z miejsca odrzuciłem wszelkie „naprawdę sportowe” ciuchy z markowych sklepów sportowych, bo przecież nie ten budżet i – nie oszukujmy się – nie ten poziom. Na szczęście trafiłem na ombre.pl. To sklep z ciuchami dla facetów, internetowy, na którym można znaleźć sporo fajnych rzeczy. Spodnie też. Do biegania również. I to nawet takie w kroju „bojówkowym”. Chyba więc nie będę miał wyboru ;).

No, chyba że poczekam jeszcze do lata i nadejdzie czas na krótkie spodnie ;). Też to jest jakaś opcja, nie? Zwłaszcza, że przecież coraz cieplej… Dzisiaj na przykład było osiemnaście stopni*. Piękny czas.

*osiemnaście stopni, a Fabianka wciąż na zimowych oponach. Oj, czas to zmienić i to jak najszybciej ;-).

Płuca tracą oddech, nogi bolą, znaczy – wiosna

No właśnie – wiosna. Dzisiaj z Szymonem zaliczyliśmy pierwszy wiosenny wypad na pobliskie boisko. Do kłucia w płucach, zadyszki i bólu w nogach. Takie pozytywne zmęczenie. A z powodu takiej, a nie innej aury – lekko jeszcze deszczowej – ograniczyliśmy się do boiska asfaltowego do kosza. Ale pokopać piłkę i tak można było… Fajnie, trochę oddechu i świeżego powietrza dla nas. Oby więcej takich dni.

Zupełnie co innego dla naszych butów – niestety Szymon jeszcze nie do końca opanował korelację siła – kierunek i piłka lądowała na sąsiadującym trawiastym boisku. A że owe „trawiaste” boisko jak na razie jest boiskiem bardziej jeszcze podmokło-błotnym, to… cóż, jak to się mówi? „Dzieci są albo szczęśliwe, albo czyste” ;) ? Tym razem na szczęście ograniczyło się to do naszych butów. Ale tak naprawdę i tak musimy zaopatrzyć się w coś nowego na wiosnę. I lato. Zwłaszcza, że w perspektywie mam powrót do moich zdrowotno-kondycyjnych spacerków od roweru, gdy tylko będzie ku temu okazja. Buty nowe trzeba będzie więc sobie zakupić. Pewnie jak zawsze od jakiegoś czasu, przez internet. Ale tym razem nie będą to niskie, czarne glany, a raczej coś sportowego. Szczerze mówiąc, nie mam jeszcze konkretnego typu, ale przynajmniej znalazłem miejsce, w którym poszukam – sklep internetowy z jednym butem. No dobra, trochę przekornie napisałem, bo wcale ów sklep nie ma jednego buta, no ale skoro jego adres to
http://1but.pl/
to ciężko nie pokusić się o taką interpretację, prawda ;) ? Fajne miejsce, zwłaszcza, że wbrew nazwie i adresowi, nie znajdziemy tam tylko buty (i to nie w liczbie sztuk jeden ;) ), ale całą masę innych rzeczy „około-ubraniowych. Spodnie, kurtki, torby w dodatku dla wszystkich płci i wieku ;). Coś można znaleźć.

Ale ja na razie poszukam tylko butów. Akurat jeansów tam nie znalazłem. A potrzebuję również jeansy. Więc poszukam gdzie indziej, póki co. A teraz – wracam do google’owej chmury, gdzie czeka już na mnie Samotnik, do którego Was serdecznie zapraszam ;).