Bo jak nie ma telewizji, to wtedy wieje nudą…?

No, serio, na to wychodzi. Jak nie ma telewizji, to wieje nudą. To znaczy, jak nie ma telewizji ustawionej na kanały dziecięce. Przynajmniej jeden z naszych domowników tak twierdzi (wszystkie palce wskazują w geście „to nie ja, to on” na Szymona…). Przynajmniej takie słowa ostatnio usłyszeliśmy. Hmm… przyznaję, że to dość… niepokojące i myślę, że w jakimś stopniu sami sobie na to trochę zapracowaliśmy. Telewizja u nas niestety bardzo często (za często…) stała się trochę takim czasowypełniaczem. Heh, błąd.

Na szczęście teraz mamy już wakacje, Szymon siedzi w domu i staramy się pilnować (również samych siebie ;P ) by było coś więcej. Zresztą, ułatwia to pogoda, bo przecież teraz bywamy o wiele częściej na placach zabaw czy w ogóle na mieście. Tak po prostu, dla spacerków. Albo pojeżdżenia na hulajnodze. Żałuję cały czas, że odpada nam rower, bo rower uwielbiałem od dawna i uwielbiam wciąż, chociaż średnio w Moim Mieście da się niestety na rowerze pojeździć – chyba już o tym wspominałem. Można jechać albo z górki, albo pod górkę i tylko w zasadzie po ulicach, nie licząc jednej ścieżki rowerowej do której z naszego mieszkanka i tak musielibyśmy dojechać. Bez sensu. Na szczęście właśnie można sporo nadrabiać spacerami.

A co, gdy pada deszcz, albo pogoda jest taka, że się nie chce? Cóż, zawsze zostają planszówki. Mamy ich kilka w pokoju Szymona (o jednej z nich być może wkrótce napiszę, bo jest całkiem fajna…). Do tego oczywiście kredki, flamastry, kolorowanki, książki czy klocki Lego. Ostatnio wpadł mi do głowy inny pomysł na coś, co można robić, gdy za oknem pogoda jest taka, że nawet nie chce się patrzeć w tamtym kierunku (nie, nie spać). Wpadł mi do głowy (a potem przed oczy) zestaw do decoupage. Szymon ostatnio coraz chętniej bierze się do malowania i artystycznej zabawy, więc w sumie… dlaczego by nie pobawić się trochę właśnie taką formą? Nie wiem jeszcze tak do końca, który z zestawów, jakie możecie znaleźć pod linkiem powyżej, byłby dla Szymona najciekawszy… Ale chyba któryś z farbami. W sumie nie mamy zbyt dużo okazji do malowania farbami. Więc może trzeba to nadrobić. Najlepiej właśnie kosztem telewizji ;).

Święta, święta i po świętach… / Teatralnie

No właśnie. Całkiem niedawno jeszcze pisałem o szaleństwie świątecznym, a tu już po świętach, ciśnienie opadło, wszyscy przeszliśmy z „zostaw, to na święta” w „jedz, bo się zmarnuje”. Jeszcze Sylwester i wracamy do pracy. A niektórzy wrócili już dzisiaj. Wbrew pozorom, ja również dzisiaj, chociaż bez dzieciaków. Jutro naprawdę wolne, w środę znów do pracy a w czwartek… Hmm, w czwartek tylko ja, Fabianka i dwieście pięćdziesiąt kilometrów do przejechania… No dobra, jeszcze Szymon i Mama Sz. Ale wiecie, podróż, kierownica w rękach, szum powietrza, silnika i tylko droga przed maską. Uwielbiam jeździć… No, nieważne.

Teatralnie przecież w tytule też piszę. Byłem dzisiaj w teatrze. Ale spoko, to była tylko generalna próba Jasełek Szymona. Ale faktycznie u nas ostatnio trochę jakby bardziej teatralnie-telewizyjnie. Dzisiaj „Ich czworo”, wczoraj „Zabójcza pewność”, kilka dni temu „Komedia romantyczna”. Polubiliśmy spektakle teatralne w TV. Zresztą, tak po prawdzie, patrząc na to, co można obejrzeć w telewizji, to chyba teatr telewizji wydaje się jedyną, rozsądną opcją, prawda?