Wstając z łóżka rano usłyszałem podejrzany trzask…

Na szczęście nie był to (jeszcze…) mój kręgosłup. Było to łóżko. A konkretnie: kanapa w naszym salonie, na której śpimy. Mimo, że nie ma znów tak wiele lat (chyba że cztery…) to jakoś tak się rozklekotała. I znów wspominam nasz poprzedni komplet wypoczynkowy, który był po prostu niezniszczalny, mimo codziennego składania i rozkładania. Bo przecież miejsce do spania jest ważne. Zdawaliście sobie z tego sprawę?

Wiadomo, łóżko to miejsce w którym spędzamy przynajmniej ćwierć doby. Jeżeli nie więcej… Łóżko musi wygodne. I materac. Też jest ważny – o ile nawet nie ważniejszy… O ile jest w ogóle miejsce na nie… U nas niestety póki co nie ma. Jest rozkładany zestaw. Ale na szczęście poza trzaskaniem i skrzypieniem się sprawdza. Zresztą… Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli to za jakiś czas może będzie miejsce na normalne łóżko, wraz z dodatkowym pokojem. A skoro będzie dodatkowy pokój, to musimy też mieć dodatkowe meble.

Złapałem się ostatnio na myśli, że dobrze ponad trzy czwarte zakupów (jak nie więcej) robimy przez Internet. Dlaczego nie spróbować zakupu mebli również przez Internet? Wiele sklepów na swoje online’owe wersje, skoro sklepów jest tylko w Internecie. My trafiliśmy przypadkiem na sklep
http://kdcmeble.com/
. Sklep ma w ofercie nie tylko meble do sypialni, chociaż my na razie skoncentrowaliśmy się na tym dziale. Kilka ciekawych produktów tam można znaleźć i zobaczymy, czy faktycznie się zdecydujemy. Jak zawsze w tego typu zakupach, największe ryzyko polega na tym, że na zdjęciach wygląda dobrze – bo póki co niestety do obu sklepów stacjonarnych tej marki mamy trochę za daleko…

Astronomiczna zima, pracująca sobota i mnóstwo świątecznych ciastek…

Dzisiaj pierwszy dzień astronomicznej zimy. I muszę przyznać, że ta astronomiczna zima to stanęła na wysokości zadania, przynajmniej w mojej okolicy – wszystko, co tylko było za oknem, było rano białe. Auta były przymrożone, a na ziemi, na chodnikach, czy na asfalcie zalegała warstewka śniegu. Było zimowo. Potem przyszła godzina siódma trzydzieści, wyszło zza chmur słońce i skończyła się zima, wszystko spłynęło. Teraz jest prawie dwadzieścia po piętnastej i na zewnątrz jest trochę ponad pięć stopni na plusie. Znaczy zima przyszła, powiedziała, że jest, po czym wróciła na urlop. Ale nie mam w sumie nic przeciwko takiemu stanu rzeczy.

Za to dzięki temu nadejściu mikrozimy nawet udało mi się dzisiaj minimalnie i prawie symbolicznie zarzucić raz czy prawie dwa tyłem samochodu jak jechałem po meble dla Szymona. Bo ja lubię bardzo czasem na parkingu zawrócić sobie autem w nieco mniej tradycyjny, za to dający o wiele więcej radości sposób – przy użyciu ręcznego hamulca. Zresztą, kilka razy umiejętność taka uratowała nas rok temu od zatrzymania się na barierkach ;). A jechałem po meble, bo kilka dni temu zamówiliśmy dla Szymona regał i szafkę. Więc pojechałem, ślizgnąłem się dla swojej radości raz czy dwa, po czym przywiozłem. I teraz już leżę sobie spokojnie na łóżku w pokoju Szymona („tatusiu, nie zostawiaj mnie, bądź ze mną w moim pokoju”), klikam sobie na komórce i patrzę na poskładane przeze mnie mebelki. Satysfakcja jest.

Choinka też zresztą jest, a nawet dwie, ale temat choinki sobie na razie zostawiam, będzie o tym w poniedziałek. Na razie, jak już się napisało w temacie, będzie też o ciasteczkach. Bo już w czwartek mieliśmy ich pięć rodzajów, wczoraj dojechały do nas w tortowym pudle kolejne gatunki i egzemplarze od Teściowej. Powiedzmy sobie szczerze, że moją bezcukrową dietę diabli wzięli. Ale kurcze, to przecież święta. Chyba na mały (no dobra, wcale nie taki mały…) margines na słodycze mogę sobie pozwolić, nie?

A poza tym gardło boli. Ale antybiotyk zmieniony na trochę inny, już w tabletkach, dzięki poradnictwu szwagierki-lekarki i chyba jednak po początkowych klęskach wygram z tymi bakteriami, co mi anginę w gardło rzuciły.

No i powiedzmy sobie szczerze – dla wielu z nas to nawet nie środek weekendu. Mama Sz. wzięła sobie urlop na poniedziałek. I ma wolne. Jutro jedziemy do moich rodziców, a potem już luzik. Zaczyna się wolne. Nic, tylko się cieszyć, prawda?