Jura Krakowsko – Częstochowska – Ojców

Drugi dzień wakacji zaczął się od… niewyspania. Okazało się, że nasze miejsce noclegowe leży przy głównej drodze przelotowej przez Ogrodzieniec i… auta jeździły nam za oknem przez cały czas, a z powodu temperatury musieliśmy mieć okno otwarte. Także… było ciężko. Ale daliśmy radę, w końcu nocleg, to tylko nocleg.

Na drugi dzień mieliśmy zaplanowany w pierwszej kolejności Zamek w Pieskowej Skale oraz Maczugę Herkulesa. Zamek w Pieskowej Skale zwiedziliśmy, spokojnie zwiedzając poszczególne sale i oglądając eksponaty, ale nie oszukujmy się, z Szymonem u boku niestety nie mogliśmy pozwolić sobie na poświęcenie tyle czasu temu obiektowi, ile byśmy chcieli. Potem było tylko przejście pod  Maczugę Herkulesa i powrót do samochodu, by wyruszyć do Ojcowa.

Zamek w Pieskowej Skale:

Maczuga Herkulesa:

Po przyjeździe do Ojcowa, na ustalony wcześniej parking blisko Zamku w Ojcowie tak naprawdę musieliśmy się wycofać kilka km od Ojcowa z powodu braku miejsc. Ponieważ była tak naprawdę pora około obiadowa, zatrzymaliśmy się na obiad. Bez pośpiechu zupełnie, na luzie, trochę przeczekaliśmy i potem zrobiliśmy drugie podejście. Na zalinkowanym powyżej parkingu złapaliśmy się na… ostatnie dwa wolne miejsca. Fabianka weszła na szerokość lusterek w lukę i mogliśmy zacząć zwiedzanie.

W pierwszej kolejności skierowaliśmy się ku jaskiniom. Muszę tutaj dodać, że tego dnia upał był naprawdę nieziemski, więc gdy wreszcie dowlekliśmy się pod same wejście jaskini, byliśmy wykończeni. Na szczęście Jaskinia Ciemna przywitała nas stałym chłodem na poziomie ośmiu stopni i wilgotnością jakiś 90% – KONIECZNIE trzeba zabrać ze sobą jakiś ciuch do założenia (ja nie żałowałem, że zabrałem ze sobą najcieplejszego polara…). Spacer po jaskini przez kilkanaście minut dał chwilę wytchnienia. Potem jeszcze podeszliśmy nieco wyżej, zobaczyć Rękawicę i potem znów w dół. W planach była również Jaskinia Łokietka, ale… cóż, nie daliśmy rady. Dotarliśmy tylko do Bramy Krakowskiej i zdecydowaliśmy się na urlop. Być może bez Szymona, z większym zapasem wody czy też przy mniejszym upale dałoby się to zrobić, ale… cóż, pogoda nas wykończyła. Z tego samego powodu zrezygnowaliśmy też ze zwiedzania zamku w Ojcowie, podeszliśmy tylko pod jego bramę.

Rękawica widoczna znad wejścia do Jaskini Ciemnej:

Brama prowadząca do zamku w Ojcowie: