Płuca tracą oddech, nogi bolą, znaczy – wiosna

No właśnie – wiosna. Dzisiaj z Szymonem zaliczyliśmy pierwszy wiosenny wypad na pobliskie boisko. Do kłucia w płucach, zadyszki i bólu w nogach. Takie pozytywne zmęczenie. A z powodu takiej, a nie innej aury – lekko jeszcze deszczowej – ograniczyliśmy się do boiska asfaltowego do kosza. Ale pokopać piłkę i tak można było… Fajnie, trochę oddechu i świeżego powietrza dla nas. Oby więcej takich dni.

Zupełnie co innego dla naszych butów – niestety Szymon jeszcze nie do końca opanował korelację siła – kierunek i piłka lądowała na sąsiadującym trawiastym boisku. A że owe „trawiaste” boisko jak na razie jest boiskiem bardziej jeszcze podmokło-błotnym, to… cóż, jak to się mówi? „Dzieci są albo szczęśliwe, albo czyste” ;) ? Tym razem na szczęście ograniczyło się to do naszych butów. Ale tak naprawdę i tak musimy zaopatrzyć się w coś nowego na wiosnę. I lato. Zwłaszcza, że w perspektywie mam powrót do moich zdrowotno-kondycyjnych spacerków od roweru, gdy tylko będzie ku temu okazja. Buty nowe trzeba będzie więc sobie zakupić. Pewnie jak zawsze od jakiegoś czasu, przez internet. Ale tym razem nie będą to niskie, czarne glany, a raczej coś sportowego. Szczerze mówiąc, nie mam jeszcze konkretnego typu, ale przynajmniej znalazłem miejsce, w którym poszukam – sklep internetowy z jednym butem. No dobra, trochę przekornie napisałem, bo wcale ów sklep nie ma jednego buta, no ale skoro jego adres to
http://1but.pl/
to ciężko nie pokusić się o taką interpretację, prawda ;) ? Fajne miejsce, zwłaszcza, że wbrew nazwie i adresowi, nie znajdziemy tam tylko buty (i to nie w liczbie sztuk jeden ;) ), ale całą masę innych rzeczy „około-ubraniowych. Spodnie, kurtki, torby w dodatku dla wszystkich płci i wieku ;). Coś można znaleźć.

Ale ja na razie poszukam tylko butów. Akurat jeansów tam nie znalazłem. A potrzebuję również jeansy. Więc poszukam gdzie indziej, póki co. A teraz – wracam do google’owej chmury, gdzie czeka już na mnie Samotnik, do którego Was serdecznie zapraszam ;).

Jak chorować, to wspólnie!

25 marca 2015, 9:43

No bo jak inaczej? Od razu grupowo, nie? Szymek od poniedziałku w domu, z Mamą Sz. Dzisiaj już jest całkiem nieźle – w teorii, ale podejrzewamy anginę. Na popołudnie Mama Sz. jest z nim umówiona, okaże się, co tego będzie. Ja chrypię głosem takim, że z powodzeniem mógłbym dołączyć do Acid Drinkers, a sama Mama Sz. walczy dzielnie z zapaleniem spojówki. Istne szaleństwo. Mam nadzieję, że moje oczy nie zapłoną i jakoś się uchowam, chociaż z drugiej strony podobno takie zapalenie jest bardzo zaraźliwe. A w związku z tym, że zdaję sobie sprawę z zaraźliwości tegoż, oczy mnie szczypią i swędzą na samą myśl. Mam nadzieję, że do weekendu chociaż dotrwam jakoś i się obronię, bo w piątek czeka mnie służbowy wyjazd prawie sto dwadzieścia kilometrów w jedną stronę – nie będę ukrywał, że jako osoba, która uwielbia jeździć samochodem, już doczekać się nie mogę ;). Zobaczymy.

A poza tym moje nowe buciki, którymi się tak zachwycałem, zrobiły mi krzywdę. To znaczy jeden z nich. No i niestety bez plastra na kostce i tymczasowo innych butów się nie obejdzie niestety. Ale dam rady (bo nie mam wyjścia ;) ).

Czy coś jeszcze przychodzi mi do głowy? Chyba na razie nie, a ponieważ za kilka minut będzie dziesiąta i nadejdzie moja godzina na zajęcie miejsca na fotelu dentystki, to kończę ;).

Ten sam dzeń, 14:55

Czekam na szkolenie. No i się dorobiłem. Na jutro (i tylko na jutro) lekarskie L4. Moje struny odmówiły posłuszeństwa, a uczniowie skomentowali fakt mojej nieobecności jakoś tak w stylu „biedny pan jest”. Koleżanki były bardziej dosadne – usłyszałem tylko prośbę, bym nic nie mówił już bo się tego nie da słuchać. Ha, coś w tym jest: zmiksowanie ludzkiej mowy z odgłosem tarcia metalowym pilnikiem po skorodowanej, zardzewiałej stali. Mniej więcej. A do tego potwornie męczy gadanie. Więc zamilczam ;).

26 marca 2015, 14:21

W domu. Mama Sz. na zwolnieniu w związku z zapaleniem spojówki, ja w związku ze strunami głosowymi, Szymon w związku z kolejną anginą. Uwaga, mam nadzieję, że nie zapeszę, ale Szymon (uwaga!) wypił już dwie dawki antybiotyku (!). Mam nadzieję, że trend się utrzyma :).