Tata Szymona szuka… butów

Najlepiej butów na już. No dobra, może nie na już, ale na najbliższy weekend. Nie, nie ma żadnej akcji/biegu/sportowej imprezy. Za to urodziny mam, o! I chcę sobie buty kupić. Ale nie takie, jak do biegania, o których już tu wiele razy pisałem. Zresztą generalnie zrezygnowałem z biegania – za duże zagrożenie dla moich kolan ;). Wolę rower.

Butów szukam innych. Takie do chodzenia na jesień. Na szczęście w zasadzie na każdą porę roku można znaleźć najnowsze buty. Na jesień też. A skoro to mają być buty „urodzinowe”, to mogą to być markowe buty adidas. Bo pojawiło się z tej marki kilka naprawdę fajnych nowości. Na przykład taki adidas advantage. I to w kilku wersjach kolorystycznych do wyboru (oczywiście mi wpadły w oko ciemne):

Chociaż z drugiej strony… te powyżej raczej będą nadawały się do wnętrz. Z dawnych czasów kojarzy mi się słowo „halówki” hehe ;-). Idealnie nadadzą się do biegania po szkolnych korytarzach mojej pracy…

Co innego taki biały Adidas Climacool. To chyba „typowy adidas” (o ile można napisać coś takiego ;-) ), do chodzenia w okresie jesiennym, gdy jeszcze nie jest deszczowo-pluchawo. I gdy jeszcze możemy szurać po polskiej „złotej jesieni”. Wyglądają ładnie ;).

A może skoro „adidas”, to koniecznie z… paskami? Chyba tak. Więc uniwersalne, czarne, półbuty - Adidas Neo Jogger CL. Z trzema białymi paskami na czerni wyglądają tak:

I wyglądają chyba najbardziej „klasycznie” – jeśli można tak napisać. Bo skoro to Adidas – to „trzy paski” muszą być i basta! I moim skromnym zdaniem wyglądają na tym bucie naprawdę fajnie.

A czy w ogóle warto wydawać pieniądze na buty „markowe”, które są w takich cenach, jak w sklepie 1but.pl? To chyba indywidualna decyzja każdego z Was. Ja mogę tylko napisać, że już wiele razy przekonałem się, że renomowana marka, dotycząca zarówno butów, jak i ubrań czy elektroniki jednak w jakimś stopniu (zwykle znacznie większym ;P ) gwarantuje podwyższoną jakość. I dla tej „podwyższonej jakości” moim zdaniem warto. Czekam więc na urodzinki…

Stary a głupi…

Stary a głupi…

Siedzę sobie, patrzę za okno i wkurzam się. Wkurzam się, bom stary a głupi… Ale po kolei.

W ostatni weekend znów poszedłem pobiegać. Wcześnie rano oczywiście, przed siódmą. W sobotę ledwie pół godziny i trzy kilometry, w niedzielę nieco ponad pięćdziesiąt minut czyli siedem kilometrów. Bo wcześniej to miałem ogromną przerwę w bieganiu – w tygodniu, gdy Szymon miał basen, nie byłem w stanie pobiegać. Potem w innych terminach popołudniami też nie i jakoś tak zrobiła się dziura. I został weekend – bo przynajmniej wolny. Więc nie mogłem sobie podarować i trzeba było się ruszyć.

Przy okazji doszedłem do wniosku, że sportowe wkładki do butów o jakich ostatnio pisałem chyba nie będą dobrym rozwiązaniem. Przy ostatnim bieganiu jak trafiłem w pewnym momencie na jakiś mały, złośliwy kamień, to myślałem że nie wrócę do domu… Jednak będę musiał zaopatrzyć się w jakieś buty sportowe. Przynajmniej nie ucierpią stopy i kostki ;-).

A tak w ogóle to i tak sobie daję czas do końca czerwca z tym bieganiem. Bo ten sport jednak obciąża kolana. A w moim przypadku… Cóż, w moim przypadku na to muszę zwrócić większą uwagę. Najwyżej będzie rower, nie?

A czemu w tytule było że stary i głupi? Po tym niedzielnym bieganiu po prostu się przeziębiłem. Zaraz po bieganiu wsiadłem do samochodu, włączyłem klimatyzację i… zmroziło mnie po całości, heh…