Szymonowe Przypowieści

Tak to jest z dziećmi, że czasem potrafią nas zastrzelić. Tak po prostu, ni z gruchy, ni z pietruchy, po prostu zastrzelić. Do tego stopnia, że my, rodzice, stoimy potem w ciężkim szoku i… cóż, nie wiemy, co powiedzieć. Szymon od jakiegoś czasu zaczął nam właśnie tak strzelać całkiem skutecznie. Stąd pomysł na zachowanie tych Szymonowych Przypowieści. Zapraszam.

  1. Podróż samochodem. Dla zabicia czasu zabawa w zgadywanki. Mama Sz. zaczyna pytanie: „Kto to jest: pracuje w sklepie…”. Szymon nie daje jej dokończyć i wyrywa się z odpowiedzią: „Obsługiwaczka!”. A chodziło tylko o sprzedawcę…

  2. Szymon myje zęby z Mamą Sz. przed wyjazdem do przedszkola i pracy. Nagle przerywa mycie i zupełnie poważnym tonem, całkowicie na serio, pyta: „Mamo, a jak tata umarnie, to kto będzie uczył w szkole?”

  3. Siedzimy z Szymonem w kościele. Trwa kazanie, w kościele jest cisza, słychać jedynie spokojny głos księdza. Nagle odzywa się Szymon: „Tatusiu, ten pan za długo mówi”. Powiedział wyraźnie i głośno.

  4. Idziemy do przedszkola. Szymon mówi: „Czuję zimność. Mój nochal jest zimny”.

  5. Przenoszę Szymka z łóżka do łóżka, gdy już śpi. Gdy już ląduje w docelowym (naszym) łóżku, usłyszałem wraz z Mamą Sz. jak skarżącym tonem zawołał cichym głosem „Bartuś…”. Coś mnie podkusiło i zapytałem: „Czemu Bartusia wołasz?”. Szymon tylko przewrócił się z boku na bok, po czym, nadal śpiąc, odpowiedział: „Bo nie posprzątał kredek”. Cóż, chyba będę musiał poważnie porozmawiać z Bartkiem ;).

  6. Wraz z Szymonem byliśmy w kuchni. Czekał, aż podgrzeję mu obiad, gdy nagle zauważył muchę. Zabrał mi kapcia i zaczął polować na owada. Oczywiście, mucha zdążyła uciec i gdzieś się zaszyła. Co na to Szymon? „Mucha, gdzie jesteś? Przyleciał twój tatuś!” – powiedział, po czym popatrzył na mnie z uśmiechem i wyjaśnił: „Tylko ją wołam”.

  7. Razem z Szymonem zdjęliśmy czapki po powrocie do domu. „Mamy takie same fryzury” – mówię z uśmiechem i podaję po dłoń do przybicia „piątki”. Szymon jednak patrzy na mnie krytycznie i mówi: „Nie, bo ja nie jestem łysy!”. Nie wiem, skąd ta teza, skoro nie mam najmniejszych problemów jaśniejącą skórą na głowie ;).

  8. Szymon nie chce umyć zębów przed snem. Straszę go, że w takim razie idę po kombinerki i wyrwiemy. Patrzy na mnie krytycznym wzrokiem. „Wiesz co? Weź ty się odczep z tymi narzędziami!” – padła odpowiedź. Zęby umyliśmy…

  9. Dzwonek do drzwi. Listonosz przyniósł zakupiony online prezent dla Mamy Sz. Przy odbieraniu paczki towarzyszy mi Szymon. Kilkukrotnie pyta, czy jest coś dla niego. Gdy już zamykamy drzwi, Szymon mówi: „Chyba ten listonosz będzie musiał pożegnać się z tym domem. Nie dostaję żadnej poczty!”.

  10. Wracam do domu z pracy. Szymon, jeszcze chorujący, wita mnie na progu. „Zaraziłeś mnie” – mówię z udawanym wyrzutem. „Fajnie! Teraz zarazimy Mamę!”. Entuzjazm w głosie Szymka nie miał nic wspólnego z udawanym…

  11. Szymon z Mamą Sz. ćwiczy w elementarzu literki. Mama Sz. wskazuje na osę, a Szymon mówi: „Żądlica”.

  12. Nowa zabawka – wóz strażacki, taki z wężem i zbiorniczkiem na wodę. Na razie nie napełniliśmy wodą. Szymon do mnie, pokazując mi koniec strażackiego węża : „Tatusiu, dałem tutaj trochę śliny, żeby sikał wodą”.

  13. Sobota, poranek. Ja i Szymek szalejemy w łóżku – łaskotki, gilgotanie i walka na poduszki. W końcu Szymon woła Mamę Sz., która już jest od kilku minut w kuchni. Stamtąd pada odpowiedź, że robi śniadanie – z wyraźną złością w głosie na naszą zabawę. Szymon patrzy na mnie i śmiertelnie poważnym tonem mówi: „No, gra się skończyła”.

  14. W Biedronce na zakupach. Zastanawiam się nad turystycznym plecakiem, mówię Mamie Sz., że w sumie można by kupić, nie mamy przecież takiego plecaka, a gdybyśmy jechali w góry czy coś… Na to Szymon się odzywa: „Jak nie macie plecaka, to przecież zawsze możecie pożyczyć ode mnie pusty”.

  15. Mama Sz. odebrała Szymona z przedszkola. Ja zostałem dłużej w pracy, więc byli sami. Oczywiście, jak zwykle, towarzyszył im pośpiech. A tu nagle Szymon mówi, że boli go nóżka. Na pytanie, która, pada odpowiedź, że obie. Zaraz potem dołączają obie ręce, i brzuszek. Na pytanie Mamy Sz., czy naprawdę wszystko boli, Szymon odpowiada: „Żartowałem. Pożartować czasem nie wolno, czy co?”

  16. Szymon broi. Mama Sz. mówi: „Szymonku, myślałam, że ty jesteś grzeczny”. Szymon patrzy na Mamę Sz. i mówi: „No to się pomyliłaś. Jestem niegrzeczny”.

  17. Szymon się obudził któregoś dnia, popatrzył za okno i na cały głos mówi: „Normalnie szlag mnie trafi! Deszcz pada!”

  18. Szymon z kuzynką i kuzynem w drugim pokoju oglądają bajkę. Nagle Szymon przybiega do pokoju. „Wujku, Andrzejkowi leje się krew!”. Wujek R., mój szwagier wstaje chcąc ruszyć z pomocą swojemu synkowi i pyta: „A skąd leje się krew?”. „Z malin” – odpowiada Szymon z uśmiechem. No, kolor się zgadza, nie?

8 myśli nt. „Szymonowe Przypowieści

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>