Trzy, dwa, jeden, cztery, start!

No właśnie, cztery, bo przecież dzisiaj czwarty września. Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie Ministerstwo Edukacji Narodowej zafundowało trochę dłuższe wakacje i wystartowaliśmy w poniedziałek, czwartego września. No, my jak my, to znaczy ci, których kalendarz generalnie bardziej zaczyna się z początkiem września i kończy wraz z czerwcem – czy to z powodów zawodowych czy też z powodów… tak samo zawodowych, bo uważam, że bycie uczniem to również w jakimś stopniu zawód i praca – mająca na celu zdobycie konkretnych korzyści (niekoniecznie majątkowych…) które mają zaprocentować w przyszłości zdobyciem pracy mającej na celu zdobycie korzyści już o wiele bardziej majątkowych. Tyle teorii, jak się to sprawdza w praktyce, sami (mniej więcej) wiemy.

W każdym razie dzisiaj wszystko ruszyło. Wielkie koło edukacji, wtłaczające opornym uczniom wiedzę do głów. Szymon poszedł dzisiaj elegancko ubrany, w dżinsach i białej koszuli, z wielkim uśmiechem od ucha do ucha, że wreszcie jest drugoklasistą. Fajnie, że jeszcze się cieszy. Chociaż mam nadzieję, że zawsze się będzie cieszył. Bo tak naprawdę to sobie myślę, że takie wakacje dwumiesięczne w kawałku wcale, ale to wcale nie są takie fajne. Pomijając już ten najprostszy fakt, że rodzice – oboje pracujący – często po prostu nie mają gdzie dać na całe dnie swojego pierwszo- czy też drugoklasistę, bo nie ma babci/dziadka/cioci/wujka a na kolejne, następujące po sobie i trwające w sumie całe wakacje obozy i kolonie nie ma wystarczających funduszy, a urlopu z pracy nie ma.

No a poza tym jest jeszcze ten powrót do szkoły po okresie rozleniwienia. Kiedy nie trzeba było wstawać rano, robić zadań, uczyć się, a tu nagle – bach! I to wszystko trzeba. A jak się jeszcze w dodatku okazuje, że po wakacjach nie będzie się jeździć codziennie pod jeden konkretny adres, ale dwa, albo i trzy to już w ogóle można się zakręcić.

Ale póki co, trzymam się tego, że dzisiaj poniedziałek – według mojego planu najgorszy ze wszystkich ;) dni tygodnia już minął, z Szymonem uśmiechniętym i zadowolonym. Będzie dobrze. Trzeba tylko wpaść pomiędzy zębate koła codzienności, nie dać się zmielić, tylko trochę poddać i wkręcić w codzienność. A wtedy faktycznie – będzie dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>