Cud narodzin. Mamo, Tato, przybyłem. Osiem lat temu.

Tak, właśnie. Był cud narodzin. Osiem lat temu. Szymon urodził się dokładnie 27 sierpnia 2009 roku, o godzinie 5:05. Na koniec wakacji, w dniu mojej konferencji w szkole, zjawił się na tym naszym świecie mały aniołek. Nasz mały aniołek. I od tego dnia zostaliśmy rodzicami. Aż do dzisiaj i mam nadzieję, że będziemy nimi aż do końca. Bo patrząc chociażby na moich rodziców wiem, że rodzicami jest się zawsze.

Nie wiem nawet, kiedy ten cały czas przeleciał. Z dziecka, malutkiego dzieciaczka, którego trzeba na każdym kroku pilnować stał się ośmiolatkiem, „dorosłym” chłopakiem. Nie, poddaję się, naprawdę nie wiem, jak to się stało. Jeszcze nie dawno ten nasz dzieciaczek raz po raz zawstydzał nas swoimi przypowieściami, a potem było już tylko gorzej lepiej.

Teraz ma te swoje osiem, już od tej piątej rano i… od kilku tygodni zdałem sobie sprawę, że już się zmienił. Że zauważa coraz więcej rzeczy, wyciąga coraz bardziej logiczne wnioski, że jest coraz bardziej samodzielny. Ech. Jestem Tatą. A piszę dalej o nim, o naszej historii, o blaskach i cieniach. Dla siebie. Dla Was. Dla niego. Być może kiedyś, jak już stuknie mu te „naście”, znajdzie w Sieci bloga (a może sam pokażę mu stronę…) i przeczyta. I uśmiechnie się, nie dowierzając, że zafundował nam już niejednen totalny  obciach.

Ach, no tak… Dzisiaj są również MOJE urodziny. Czy można dostać fajniejszy prezent na urodziny, niż takiego fajnego syna? Chyba nie. Ale z racji pewnych… ilościowych danych fakt moich urodzin przemilczę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>