Już za parę dni…

…no dobra, przesadziłem. Za parę dni, to raczej nie. Za kilkanaście. Ewentualnie kilkadziesiąt, gdybyśmy mieli się trzymać ściśle przedwstępnej umowy. Chyba już wspominałem o tym gdzieś i kiedyś, bardziej między wierszami, niż faktycznie, w każdym razie… Przymierzamy się do zmiany mieszkania na większe. Nasze mieszkanko – jakkolwiek by nie było ukochane, wspaniałe i tak dalej ma jedną, zasadniczą wadę – jeden pokój mniej. I już od jakiegoś czasu nam to doskwierało i dokuczało, no bo tak naprawdę – ile można razy codziennie składać i rozkładać kanapę w salonie… Chyba każdy się zgodzi ze mną, że mimo wszystko jednak powinno się mieć własną sypialnię, a nie sypialnio-salon.

Więc jakiś czas tak się trochę rozglądaliśmy co nieco, ale rynek nieruchomości w naszym mieście tak naprawdę kompletnie leży na kolanach i dogorywa z tymi dosłownie kilkoma ofertami. Serio – po prostu brakuje mieszkań, które można kupić. Niemal każde sprzedaje się na zasadzie domina – kiedy obecni właściciele sprzedają komuś innemu własne i dlatego mogą sprzedać swoje obecne.

Na szczęście takie samo mieszkaniowe domino ruszyło również i w naszym zasięgu. Okazało się, że możemy zakupić mieszkanie, którego właściciele kupują dom od kogoś, kto przenosi się do mieszkania. Więc my też sprzedajemy. To się nazywa rynek wtórny, 100% recyklingu :D.

Tak czy inaczej, wszyscy jesteśmy już po rozmowach całkiem już za wstępnych, wszystko ustalone, gdzieś tam pośrodku tego domina czeka się tylko na ostateczne decyzje banków bezlitosnych które to złośliwie i wrednie chcą czekać do ostatniej chwili. Nie fair.

Ale nieważne. My sobie grzecznie czekamy, ostateczny czas mamy do końca sierpnia. Więc trochę czasu jest. A że mamy trochę czasu, to już szalejemy i rozglądamy się mocno wokół. Zaczynając od telewizyjnych programów w stylu „ogarnij swój dom, daj nam go rozwalić i zbudujemy w tydzień od nowa”, bo różne internetowe katalogi, strony, projekty i sklepy. Obawiam się, że będziemy musieli również zaopatrzyć się coś, czego nie mieliśmy w naszym dotychczasowym mieszkaniu, czyli daszek. Taki zwykły daszek na balkon. Z racji tego, że będziemy mieszkać na wysokim parterze, a nie na I-szym piętrze, w dodatku bardziej pod drzewami. Więc… instalacja balkonowego daszku chyba nas nie minie. Tak, jak i pewnie mnóstwo innych, absolutnie niezbędnych zakupów. Ale to przyjemne jest. Takie zakupy na nowym, swoim gniazdku, prawda?

Jedna myśl nt. „Już za parę dni…

  1. O to niech się dobrze meszka :)Ja ostatnio bardziej w stronę minimalizmu myślami.Zastanawiam się na co mi tyle tych metrów kwadratowych.Ale co kto lubi .Fajnie gdy mieszkanie spełnia swoje funkcje i jest narzędziem a nie „kotwica”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>