Szymon wyjedzie do wioski (angielskiej…)

Bo w zasadzie to dlaczego by nie :D ? Wyślemy tego naszego małego szkraba drugoklasistę niemal do wioski. Ale prawda też taka jest, że wioska nie będzie taka tam zwykła, zwyczajna, tylko angielska. A skoro angielska, to i z nazwą angielską – Angloville.pl.

No dobra, wystarczy głupotek. Tak na poważnie: całą ta angielska wioska to po prostu udział w obozie językowym. Nawet już w tym roku, przez wakacje są terminy, z których Szymek mógłby skorzystać. Jego pół roku starszy kuzyn ma już zaplanowaną pierwszą kolonię. Czy Szymon mógłby też coś takiego zaliczyć? Patrząc na terminy, to w zasadzie jest to tylko pięć dni. Za to pięć dni z native speakers, w małych grupach, z nauką angielskiego. W zasadzie dlaczego nie, prawda? Minus jeden jest taki, że najbliższy nam ośrodek jest aż za Krakowem. Ale z drugiej strony, gdybyśmy dobrze wszystko zaplanowali, moglibyśmy połączyć to z jakimiś naszymi wakacjami w okolicach Krakowa. A z drugiej strony – skoro miałyby to byś wakacje również dla nas, to bez trudu połączylibyśmy taki obóz językowy dla Szymona z wakacjami gdzieś na terenie całej Polski. Okolice Warszawy, Wrocławia, Gdańska czy wspomnianego Krakowa. Coś wybierzemy. A Szymek się osłucha. Bo przecież język obcy trzeba znać i umieć. A w dzisiejszych czasach to nawet nie jeden, prawda?