Na Dzień Dziecka… deskorolkę?

Zbliża się Dzień Dziecka. Nieubłaganie. Ba, zbliża się tak, że zostało jeszcze tylko kilka dni. No dobra, tydzień i kilka dni. Oki, niech i tak będzie. Ale generalnie coraz bliżej. No i jako że jesteśmy rodzicami (bo jakby nie było, jesteśmy Mamą i Tatą Sz. ;P ) prezent jakiś trzeba kupić. Dylemat niezły. Zwłaszcza, że zewsząd wszelkie sklepy atakują nas poszerzonymi ofertami w reklamowych gazetkach, pełnych zabawek, gadżetów czy innych takich rzeczy. No więc cóż… Klocki Lego, puzzle, książeczki, filmy, układanki, planszowe gry… Mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo. Ach, no i jeszcze elektronika, koniecznie smart: -watche, -fony i inne „smarty”. Są też autka na sterowanie, drony, oraz komunijny top one tego roku czyli elektroniczna deskorolka, dwu- i czterokołowa. A nawet rower. Też elektroniczny.

Kurcze, chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. A przynajmniej nie powinno chodzić. Bo wiadomo, że chodzi oczywiście o to, żeby jednak kupować, ale nie nam, a producentom. A przecież powinno być tak, że wystarczy symboliczny prezent przecież. Albo taki prezent zdrowy – dla sportu. I tak właśnie w tym roku pomyśleliśmy sobie. Ponieważ aktualna hulajnoga Szymona już powoli dochodzi swoich dni (cóż, ma prawo i swoje lata ;) ) pomyśleliśmy że pójdziemy w stronę sportu. Ponieważ Szymek dopiero rok temu zaczął zdobywać pierwsze metry na rowerze, do roweru dołożymy mu chyba jeszcze deskorolkę. Myśleliśmy też o rolkach (albo wrotkach…) ale jednak deskorolka chyba będzie łatwiejsza do opanowania, tym bardziej, że na hulajnodze Szymek potrafi naprawdę świetnie śmigać. Myślę, że na takiej deskorolce też sobie poradzi. I nawet już znaleźliśmy całkiem fajny sprzęt na sieci, konkretnie na
http://deskshop.pl/
. To sklep tylko z deskorolkami i sprzętem do nich, gdzie można znaleźć wszystkie rodzaje „desek”, zresztą nie tylko na „twardy ląd”. Deski na wodę i śnieg również można tam znaleźć.

A poza tym jest jeszcze jedna sprawa: przesyłka. Ilekroć przychodzi do nas jakieś pocztowe awizo czy list, Szymon jest zawiedziony, że to nie dla niego, że nikt do niego nic nie wysyła i tak dalej, więc… Tym razem, jeśli tylko rzeczywiście zdecydujemy się na deskorolkę, zamówimy na jego imię i nazwisko. Niech wreszcie listonosz przyniesie coś naprawdę dla niego, nie ;) ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>