Uff, wróciłem!

No, już po świętach. Przemknęły mi w tym roku jakoś wyjątkowo szybko. Nawet chyba za szybko. No ale sami na pewno przyznacie, że wolnego czasu nigdy dość ;). A ja wreszcie teraz mam chwilkę czasu, by tu zerknąć i z przerażeniem niemal odkryłem, że ostatni post jest sprzed miesiąca niemal. Cóż, jakoś tak uciekło mi przez nadmiar… wszystkiego po kawałku.

Obowiązki w pracy, w domu, ogólnie jakieś takie odkładanie na „później” i zrobiła się z tego taka niemała dziura. A przecież tyle się podziało – chciałoby się aż tak napisać. Chociaż nie wiem, czy faktycznie aż tyle ;-). Po prostu działamy cały czas na pełnych obrotach, organizując Szymonowi zajęcia w tygodniu – i mi przy okazji też. Dwa kierunki studiów (to o mnie), basen, taneczne zajęcia i gra na pianinie (to o tym drugim ;) ) sprawia, że nasz jedyny wolny dzień to czwartek. Cóż, chciało się aktywności, to mamy.

Ale z drugiej strony to dobrze, bo przynajmniej Szymek ma miejsca, gdzie może spożytkować swoją energię, której (naszym i otoczenia zdaniem) ostatnio ma coraz więcej i więcej. Tak, jakby jego ciało zaczęło korzystać z energii słonecznej albo zostało doposażone w jakiś atomowy reaktorek. Widać to szczególnie w piątek, kiedy zaraz po szkole Szymek ma lekcje gry na pianinie, potem taneczne zajęcia w zespole, a potem jeszcze basen. I o godzinie 19:00 jest koniec dodatkowych aktywności – a wtedy nasz Szymon ani chybi uruchamia swój reaktorek i zaczyna produkować dodatkową energię. Szkoda, że nie można podłączyć mu kabelka i nie pobierać energii, można by było wtedy ładować baterie a może nawet i zamienić Fabiankę na jakąś hybrydę…?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>