Trzy, cztery i siedem

Sobota, 27 sierpnia 2016, 23:15

O matko, jaki jestem zmęczony. No tak, nie ma jak pomarudzić sobie na samym początku nowego posta. A przecież dzisiaj powinno być wesoło.

No i jest, tak po prawdzie. Przypominają mi się czasy starej, dobrej Ulicy Sezamkowej – bo dzisiejszy wpis sponsorują cyfry trzy, cztery i siedem. Albo, jak kto woli, liczba trzydzieści cztery oraz liczba siedem. Bo od dzisiaj tyle właśnie wraz z Szymonem mamy lat – dziś bowiem są nasze urodziny. Niesamowite, jak szybko ten czas przeleciał. Wydaje mi się, że całkiem niedawno „czekałem na” Szymona, a teraz… Teraz, już pod koniec przyszłego tygodnia, to Szymon będzie czekał na mnie – na świetlicy szkolnej, póki sam nie skończę pracować i go nie odbiorę. Nie mogę w to uwierzyć – mój syn będzie, ba, tak naprawdę już jest przecież, szkolniakiem. Cóż. Czas pędzi nieubłaganie.

P.S. Ten wpis pojawiłby się tutaj wczoraj, późnym wieczorem, ale mobilna aplikacja Blog.pl ZNOWU całkowicie przestała działać, uniemożliwiając zalogowanie się przez komunikat o błędnym haśle lub nazwie użytkownika. Co ciekawe, smartfonowa przeglądarka (zarówno domyśla, pod Androidem, jak i Chrome) odrzucają tym samym błędem. Wygląda na to, że mobilne blogowanie na razie odpada…

Remont, remoncik, czy odświeżenie?

W moim poprzednim wpisie wspominałem, że Szymek miał wyjechać na cały tydzień do dziadków. Nie można było tego nie wykorzystać i zrobiliśmy takie szybkie odświeżenie u nas w mieszkaniu. Bo chyba jednak nie nazwałbym tego remontem. Ani nawet nie remoncikiem. Takie właśnie odświeżenie. Nowy kolor dwóch przedpokoi oraz jeden krótki pasek tapety za wieszakiem na ubrania. I to wszystko.

Ale Szymek i tak się ucieszył, jak zobaczył. Od razu zresztą dostrzegł zmianę. Wpadł do mieszkania po tygodniu nieobecności i rzucił hasło: „Pomalowali!”. Więc chyba jednak zmiana jest widoczna ;). Następna w kolejce chyba jest łazienka, ale… nie wiemy tak dokładnie, kiedy będzie na to czas. Bo to już zdecydowanie będzie remoncik, a może nawet i remont. Kto wie.

My za to wiemy, że na pewno zasłużyliśmy (we własnym mniemaniu oczywiście ;) ) na małą nagrodę dla siebie (taaak, jakby już sam nowy wygląd części mieszkania nie był wystarczającą nagrodą ;) ). W każdym razie zdecydowaliśmy się, że jakaś mała nagroda za dobrze przeprowadzone odświeżenie się nam należy.

I wybraliśmy sobie… dzbanek. Ale za to nie byle jaki! Na stronie internetowej
https://www.bellodecor.com.pl/
znalazłem dzbanek Kitchen Craft LeXpress, z sitkiem do zaparzania herbaty. Uznaliśmy, że nasz obecny czajnik do parzenia herbaty był po pierwsze stary, po drugie trochę jednak za mały dla nas. Ten, który znalazłem, ma pojemność prawie półtora litra i co najważniejsze, jest wykonany ze specjalnego szkła -borokrzemowego. Jest bardziej odporne na tak zwany „szok termiczny” – a po ostatniej eksplozji szklanego kubka tuż po zalaniu wrzątkiem woreczka herbaty jestem na takie rzeczy wyczulony ;). Jedyny minus chyba, to konieczność ręcznego mycia (ach, to moje przyzwyczajenie do zmywarki ;) ). Ale z tym chyba sobie poradzimy ;).

A poza tym… Poza tym kończą się wakacje. Za tydzień zobaczę mojego chłopaka w eleganckim ubraniu, na auli szkoły, jako pierwszoklasistę. Kiedy ten czas przeleciał? Jak będzie w szkole? Na pewno dobrze. Ale wiadomo, że człowiek się denerwuje. Sam pamięta, jak to było kiedyś, dawno temu. No cóż. Uszy do góry po prostu i tyle. I do przodu.