Pięć minut / Prawie pierwszy miesiąc w szkole za nami


Wczorajszym wieczorem Fabianka gładko połykała kolejne kilometry asfaltowej drogi i maruderów jadących prawym pasem. Weekend! Dzisiaj sobota ale chociaż słońce przebija się przez białe chmury, dając złudzenie ciepła, jest już dodać chłodno. Cóż, nadeszła jesień, a przez długie w tym roku lato słynna polska, złota jesień już trochę jakby przeminęła. Owszem, złote liście lecą na chodnikach, skwerach i ulicach, są jeszcze na drzewach, ale… To była wczesna jesień, a może była późna, jesiennych deszczowych dni i tak przecież nikt nie rozróżnia – prawda, że coś w tym jest? Chociaż na szczęście moje wczoraj pogoda była ładna. I dobrze, bo zaraz po pracy czekał na mnie wyjazd na szkolenie, trwające do wieczora. Było na luzie. Chociaż może nie na luzie… Raczej na gazie, czasami nawet pełnym ;). Cóż, podróże samochodem dla mnie to czysty relaks – dla umysłu, mimo zmęczenia. A że było wczoraj sto kilometrów w jedną stronę… To i przejechać się można było. Tydzień temu też zaliczyłem taką podróż. I za tydzień też zaliczę. I za dwa. Ale to już wtedy będzie ostatni raz.

A tytułowe pięć minut? Cóż, właśnie tyle mi brakło według słów Mamy Sz. wczoraj, żeby Szymon się na mnie doczekał. Zasnął, nim zdążyłem wrócić. Cóż, trudno, tak naprawdę i tak wyrwałem się wcześniej. Dzisiaj za to jesteśmy od samego rana razem, bez żadnych planów.

A szkoła? No właśnie, już prawie minął wrzesień. Pierwszy miesiąc szkoły. Szymonowi nas razie się podoba. Nie narzeka, cieszy się, chce chodzić. Zadania robimy wspólnie, chociaż zdecydowanie częściej pilnuje tego Mama Sz. I oby było tak jak najdłużej.

Dni Nato 2016 w Ostravie

Cóż, co prawda sobota była ciężka z powodu dodatkowej pracy, dodatkowych wyjazdów i przejazdów, w dodatku z deszczem i marną pogodą, jednak niedziela od samego początku była całkowicie pozbawiona jakichkolwiek planów. A ponieważ w dodatku pogoda zaczęła się pięknie poprawiać, to… cóż, uznałem że czwarty rok z rzędu już nie odpuszczę i pojedziemy do nie_tak_znów_odległej dla nas Ostravy na wspomnianą w tytule imprezę, czyli Dni Nato. I pojechaliśmy.

Jak co roku, impreza odbywała się na lotnisku Leoš Janáček Airport Ostrava. Oczywiście, zdawaliśmy sobie sprawę z pewnych utrudnień i… na trzy kilometry przed lotniskiem utkwiliśmy w korku, który pokonaliśmy w ciągu ponad czterdziestu minut. Ale na szczęście już wtedy nad głową latały samoloty i śmigłowce, więc Szymon miał, mimo siedzenia w samochodzie, sporo radości.

Po dojechaniu na parking czekał nas tylko „spacerek” przez duże pole, na którym niektórzy fani wojskowości mogli pojeździć BWP-em:

My zrezygnowaliśmy z tej „atrakcji”, głównie z powodu dość odrzucającej ceny za tą przyjemność – ot kilka kółek po ściernisku za 150 czeskich koron to jednak za dużo jak na taką przyjemność ;).

Poza tym tak naprawdę na Dni Nato przyjechałem tylko w jednym celu i dla jednego ich „bohatera”: śmigłowca Apache:

Od dawna już interesuję się tą maszyną, uważam, że jest piękna, inna niż wszystkie, być może z uwagi na jego „oczy” umieszczone na przodzie:

Ale to właśnie dzięki tym „patrzałkom” helikopter ten jest tak bardzo skuteczny, może latać w całkowitych ciemnościach a mgła nie stanowi dla niego absolutnie żadnej przeszkody*. Po prostu uwielbiam ten helikopter ;).

Oczywiście, na takiej imprezie nie mogło również zabraknąć „konkurencji” dla Apache’a zza wschodniej granicy:

Ja tam jednak uważam, że nawet w tak efektownym, „obcym” malowaniu nie jest tak piękny i groźny jak Apache, mimo, że jest nazywany „latającym czołgiem” ;-).

Poza śmigłowcami były oczywiście również samoloty – wielkie, transportowe maszyny, do których można było wejść, zajrzeć i zostać oprowadzonym przez młodych pilotów. Mi spodobał się również NATO-wski AWACS czyli Lotniczy System Ostrzegania i Kontroli:

Oczywiście przez cały czas na niebie odbywały się pokazy akrobacji lotniczych i mi najbardziej spodobali się Włosi, którzy w eskadrze pokazali niesamowite wręcz manewry na niebie – tym bardziej, że miałem wrażenie, że samoloty bez przerwy lecą w odległości metra od siebie. Cóż, piękne widowisko. Kto nie był, koniecznie musi wybrać się za rok!